Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

  B L O G  

     Pierwszy raz w historii zadłużenie III RP zamiast rosnąć, spadało! W ciągu roku pomniejszyło się o ok. 800 mln zł
wpis z dnia 23/01/2018

 

Jak do tej pory (lata 1989 - 2016) zadłużenie Skarbu Państwa przyrastało średnio od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miliardów zł rocznie. Rok 2017 był pierwszym w historii III RP, w którym przyrost długu nie tylko całkowicie wyhamował, ale nawet udało się (bez "skoku na OFE" itp.) zmniejszyć nominalne saldo zadłużenia o kwotę około 800 mln zł. To konsekwencja niskiego deficytu (a tym samym mniejszej potrzeby zaciągania nowych długów) oraz faktu, iż polska złotówka w ub.r. była jedną z najsilniejszych walut na świecie.

Zgodnie z oficjalnymi statystykami publikowanymi przez Ministerstwo Finansów na koniec 2016 roku zadłużenie Skarbu Państwa wynosiło 928,67 mld zł. Okazało się, że w ciągu całego 2017 roku zadłużenie to pomniejszyło się o około 800 mln zł, do poziomu 927,87 mld zł. Sytuacja ta jest bez precedensu w historii III RP. Nigdy bowiem (nie licząc roku 2014, kiedy dokonano "skoku na OFE", a rząd Tuska księgowo umorzył 153,15 mld zł obligacji) saldo zadłużenia w ciągu roku nie zmniejszyło się. Zawsze notowano przyrost długu - od kilkunastu, do nawet 94 mld zł w skali roku.

Poniżej oficjalne dane ze strony Ministerstwa Finansów na temat kwotowego i procentowego przyrostu zadłużenia Skarbu Państwa (dane są publikowane począwszy od 2002 roku):

Rok 2002:
Stan zadłużenia na koniec roku: 327,89 mld zł
Przyrost zadłużenia względem końca 2001 roku: +43.95 mld zł 
Procentowa zmiana: +15,5 proc.

Rok 2003:
Stan zadłużenia na koniec roku: 378,94 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2002 roku: +51,04 mld zł
Procentowa zmiana: +15,6 proc.

Rok 2004:
Stan zadłużenia na koniec roku: 402,86 mld zł
Przyrost zadłużenia względem końca 2003 roku: +23,91 mld zł 
Procentowa zmiana: +6,3 proc.

Rok 2005: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 440,16 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2004 roku: +37,30 mld zł 
Procentowa zmiana: +9,3 proc. 

Rok 2006: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 478,52 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2005 roku: +38,35 mld zł 
Procentowa zmiana: +8,7 proc. 

Rok 2007: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 501,53 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2006 roku: +23,00 mld zł 
Procentowa zmiana: +4,8 proc. 

Rok 2008: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 569,94 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2007 roku: +68,41 mld zł 
Procentowa zmiana: +13,6 proc. 

Rok 2009: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 631,53 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2008 roku: +61,58 mld zł 
Procentowa zmiana: +10,8 proc. 

Rok 2010: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 701,85 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2009 roku: +70,34 mld zł 
Procentowa zmiana: +11,1 proc. 

Rok 2011: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 771,13 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2010 roku: +69,28 mld zł 
Procentowa zmiana: +9,9 proc. 

Rok 2012: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 793,85 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2011 roku: +22,72 mld zł 
Procentowa zmiana: +2,9 proc. 

Rok 2013: 
Stan zadłużenia na koniec roku: 838,02 mld zł 
Przyrost zadłużenia względem końca 2012 roku: +44,17 mld zł 
Procentowa zmiana: +5,6 proc. 

Rok 2014 (w tym roku rząd Tuska dokonał operacji na OFE):
Stan zadłużenia na koniec roku: 779,92 mld zł 
Spadek zadłużenia względem końca 2013 roku: -58,09 mld zł 
Procentowa zmiana: -6,9 proc. 

Rok 2015:
Stan zadłużenia na koniec roku: 834,54 mld zł
Przyrost zadłużenia względem końca 2014 roku: +54,60 mld zł 
Procentowa zmiana: +7,0 proc.

Rok 2016:
Stan zadłużenia na koniec roku: 928,66 mld zł
Przyrost zadłużenia względem końca 2015 roku: +94,11 mld zł 
Procentowa zmiana: +11,3 proc. 

Rok 2017:
Stan zadłużenia na koniec roku: 927,87 mld zł
Spadek zadłużenia względem końca 2016 roku: -0,8 mld zł
Procentowa zmiana: -0,1 proc.

Z powyższych statystyk wynika, że dług Skarbu Państwa najszybciej (procentowo) przyrastał w czasach kiedy Polską rządziła koalicja SLD-UP - w 2003 roku o +15,6 proc., a w 2002 o +15,5 proc. W 2008 roku, kiedy krajem rządziła koalicja PO-PSL, odnotowano trzeci pod tym względem wynik w historii. Zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło wówczas o +13,6 proc. Skok zadłużenia za rządów PiS jaki wystąpił po pierwszym roku rządów tej partii (2016 rok), procentowo stanowił "dopiero" czwarty wynik przyrostu zadłużenia w XXI wieku. Zobowiązania naszego kraju wzrosły wówczas w ciągu roku o +11,3 proc.

 

Źródło: Zadłużenie Skarbu Państwa (Mf.gov.pl)

wpis z dnia 23/01/2018

  


r e k l a m y


  

     Przez 25 lat ograniczyliśmy emisje CO2 w takim samym tempie jak Niemcy. Ale to nas nazwali "trucicielem Europy"
wpis z dnia 22/01/2018

 

Nasi zachodni sąsiedzi kilka lat temu zapragnęli być europejskim prymusem pod wzgl. odnawialnych źródeł energii. Miały one zastąpić moce największych niemieckich elektrowni węglowych (z 5 najbardziej emisyjnych elektrowni w UE aż 4 zlokalizowane są na terytorium Niemiec). Ambitne plany szlag jednak trafił. Koszty "Energiewende" okazały się być miażdżące, w efekcie czego tempo ograniczania emisji CO2 było takie jak w Polsce. Fakt ten trzeba było jakoś przykryć, stąd wymyślono kłamstwo o Polsce jako "największym trucicielu UE".

Warto przytoczyć garść statystyk. W 1990 roku niemiecka gospodarka wyemitowała do atmosfery 1030,5 mln ton CO2. W ciągu kolejnych 25 lat naszym zachodnim sąsiadom udało się ograniczyć roczne emisje CO2 do poziomu 777,9 mln ton (2015 rok). Procentowo wychodzi zatem na to, że Niemcy ograniczyli emisje o 24,51 proc.

W 1990 roku polska gospodarka wyemitowała do atmosfery 387,3 mln ton CO2. W ciągu następnego ćwierćwiecza udało się nam ograniczyć roczne emisje CO2 do poziomu 294,9 mln ton (2015 rok). To oznacza spadek emisji o 23,86 proc., czyli zbliżony do wyniku osiągniętego przez Niemców.

Nasi zachodni sąsiedzi mieli oczywiście o wiele ambitniejsze plany w zakresie ograniczenia emisji CO2 do atmosfery. Do 2020 roku emisje miały być ograniczone o 40 proc. w porównaniu do stanu z 1990 roku. Środkiem do osiągnięcia wspomnianego celu miały być odnawialne źródła energii - głównie wiatraki energotwórcze oraz elektrownie fotowoltaiczne. 

Już dziś wiadomo jednak, że celu tego gospodarka RFN nie da rady osiągnąć. Wyliczenia ekspertów mówią, iż w 2020 roku emisje CO2 w porównaniu do stanu z 1990 roku będą ograniczone jedynie o 31,7 - 32,5 proc. Koszty niemieckiego "Energiewende" okazały się bowiem zbyt przytłaczające. Energia pozyskiwana ze spalania węgla ma się nadal świetnie i nikt w najbliższym czasie nie planuje zamykać niemieckich elektrowni węglowych. 

W tym kontekście warto zauważyć, że Niemcy to wciąż światowy lider wydobycia węgla brunatnego. Produkują go więcej niż USA z Chinami razem wzięte, a używają przede wszystkim do opalania własnych elektrowni, z których aż cztery wchodzą w skład listy pięciu najbardziej trujących elektrowni w Europie. Aby przykryć te niewygodne fakty oraz odwrócić uwagę od fikcyjnych założeń "Energiewende" wymyślono narracje, zgodnie z którą to Polacy (a nie Niemcy) są największym trucicielem w Europie. Niestety, wiele osób w te kłamstwa uwierzyło.

 

Źródło: German coalition negotiators agree to scrap 2020 climate target (Euractiv.com)
Źródło: Germany to miss climate targets ‘disastrously’: leaked government paper (ClimateChangeNews.com)
Źródło: 44,5% udział Niemiec w wydobyciu w. brunatnego w Europie (Twitter.com)
Źródło: Lista państw według rocznej emisji dwutlenku węgla (Wikipedia.org)
Źródło: List of countries by carbon dioxide emissions (Wikipedia.org)

wpis z dnia 22/01/2018

  


r e k l a m y


  

     Nowe podatki dla kierowców mają zapewnić czyste powietrze w miastach. PiS-ie! Nie tędy droga!
wpis z dnia 19/01/2018

 

Jadwiga Emilewicz, nowa minister przedsiębiorczości i technologii, przyznała wczoraj, że rząd PiS popiera pomysł wprowadzenia dodatkowych opłat dla kierowców za możliwość wjazdu autem do centrum miasta w maksymalnej wysokości 30 zł. Opcja taka ma być przewidziana w ustawie o elektromobilności. Chodzi o zniechęcenie kierowców do używania samochodów, dzięki czemu powietrze w centrach miast miałoby być czystsze. Nie wiem kto w PiS wpadł na ten pomysł, ale jest on bezdennie głupi. Podnoszenie podatków pod pozorem ekologii to najgorsze możliwe rozwiązanie. 

Ustawa o elektromobilności ma dać samorządom lokalnym możliwość wprowadzenia dodatkowej opłaty za wjazd samochodem z silnikiem spalinowym do centrum miasta. Problem w tym, że opłata za jednorazowy wjazd będzie mogła wynieść nawet do 30 zł!

Co się stanie, gdy takiej opłaty nie uiścimy, a do centrum miasta jednak wiedziemy? Odpowiedź jest prosta - zapłacimy jeszcze więcej. Gdy zostaniemy złapani na "gorącym uczynku", to czeka nas kara grzywny do 500 zł.

Jeżeli rząd PiS chce rzeczywiście rozwiązać problem smogu w dużych miastach, to nie powinien utrudniać życia zwykłym kierowcom i nakładać na nich obowiązek płacenia nowych podatków. Zamiast wprowadzać w życie kolejną daniną publiczną, która będzie drenować kieszenie Polaków, o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby promowanie za pomocą ulg i zwolnień podatkowych tych, którzy zdecydowaliby się na zakup pojazdu nisko lub zero-emisyjnego, albo świadomie i z premedytacją przesiedliby się z własnych aut do komunikacji miejskiej. Jeśli ekologia ma być forsowana to lepiej robić to za pomocą finansowych zachęt (wspomniane ulgi), a nie kar (nowe opłaty i grzywny). 

Pisałem nie tak dawno, że PiS może dziś przegrać tylko sam ze sobą. Branie od kierowców dodatkowej kasy za możliwość wjazdu samochodem do centrum miasta z pewnością przybliża partię Jarosława Kaczyńskiego do takiej właśnie porażki.

 

Źródło: 30 zł za wjazd do centrum miasta? Minister Emilewicz: Zapraszam do transportu publicznego (DoRzeczy.pl)

wpis z dnia 19/01/2018

   


   

     Mało znany fakt: Za Tuska zlikwidowano ok. 400 posterunków policji. W latach 2016-17 odtworzono ponad 70 z nich
wpis z dnia 18/01/2018

 

W czasach rządów PO-PSL wielokrotnie powtarzano opinię, że ekipa Tuska "likwidowała struktury polskiego państwa". Jeśli uwzględnimy fakt, że w okresie 2008-2014 z mapy Polski znikło blisko 1000 szkół podstawowych, 900 placówek pocztowych oraz około 400 posterunków policji, to coś jest na rzeczy. Proces zamiany Polski małych miasteczek i wsi w przygnębiającą pustynię trwał w najlepsze. Najgorsze jest to, że wszystko było instytucjonalnie zaplanowane. A przynajmniej można było odnieść takie wrażenie. 

Według danych Instytutu Badań Edukacyjnych w roku szkolnym 2007/2008 funkcjonowało 13483 szkół podstawowych, natomiast w roku szkolnym 2012/2013 działało 12696 podstawówek. Istotne jest to, że zdecydowana większość likwidowanych wówczas szkół (86 proc.) działała na terenach gmin wiejskich lub miejsko-wiejskich.

Podobnie było w placówkami pocztowymi. Według danych Poczty Polskiej i nadzorującego rynek pocztowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej w 2006 r. było w Polsce 8553 urzędów, filii i agencji pocztowych – z czego na obszarach wiejskich 4516. W 2014 roku liczba placówek pocztowych zmniejszyła się do ok. 7500. Większość likwidacji, tak jak przy szkołach podstawowych, dotknęła placówek w gminach wiejskich lub miejsko-wiejskich.

Jeśli chodzi o policyjne posterunki, to na początku 2007 r. na terenie całej Polski działały 804 tego typu obiekty. Na początku 2014 r. ich liczba spadła do 430. 

Mając na uwadze powyższe statystyki nie powinny nas dziwić opinie, iż w czasach rządów PO-PSL doszło do spektakularnej likwidacji sporej części struktur polskiego państwa. Efekt tego był taki, że Polska małych miasteczek i wsi zamieniła się w przygnębiającą pustynię, z której instytucje państwowe wycofywały się w sposób perfidny i przemyślany. Mieszkający tam ludzie zamiast załatwić sprawę na miejscu, musieli jeździć do sąsiednich miejscowości, poświęcając przy tym dodatkowy czas i pieniądze. 

Patrząc przez pryzmat konsekwencji zmian, o których mowa powyżej, dobrze się stało, że procesy te zostały w ostatnim czasie wyhamowane, a w niektórych przypadkach niekorzystne trendy całkowicie się odwróciły. Dla przykładu - oficjalne dane Polskiej Policji mówią, że w 2017 roku odtworzono 34 posterunki, natomiast w ciągu 2 lat (2016-2017) odtworzono już łącznie 71 posterunków. To daje nadzieję, że niechlubna akcja "zwijania" Polski lokalnej to przeszłość i - miejmy nadzieję - w najbliższym czasie nie będzie miała ona prawa się powtórzyć.

 

Źródło: Polska Policja (Twitter.com)
Źródło: Raport ze znikającego państwa (NowyObywatel.pl)

wpis z dnia 18/01/2018

   


   

     Kurczą się rezerwy walutowe rządu. W ciągu 4 miesięcy spadły aż o 60 proc.!
wpis z dnia 17/01/2018

 

Warto odnotować, bo temat ten raczej nie przebije się do szerszego grona odbiorców za pomocą mainstreamu: Okazuje się, że jeszcze na koniec sierpnia 2017 r. stan środków walutowych jaki znajdował się w dyspozycji Ministerstwa Finansów wynosił 9,49 mld euro (tj. równowartość 40,459 mld zł). Jednak w ciągu czterech kolejnych miesięcy wspomniane rezerwy spadły aż o 60 proc. Na koniec roku resort finansów dysponował zaledwie 3,79 mld euro (równowartość 15,841 mld zł). Powód? Nagłe wydatki budżetowe...

Poniżej prezentuję oficjalne dane Ministerstwa Finansów na temat salda środków walutowych w euro według stanu na koniec danego miesiąca. Warto zwrócić szczególną uwagę na grudniowy spadek:

 

Sierpień 2017: 9,493 mld euro (40,459 mld zł)
Wrzesień 2017: 7,612 mld euro (32,802 mld zł)
Październik 2017: 6,824 mld euro (29,000 mld zł)
Listopad 2017: 6,936 mld euro (29,172 mln zł)
Grudzień 2017: 3,798 mld euro (15,841 mld zł)

 

Po co resortowi finansów wielomiliardowe rezerwy walutowe? Otóż przede wszystkim służą one do bieżącej obsługi zadłużenia zagranicznego Skarbu Państwa. Dla przykładu - w grudniu 2017 r. (wykorzystując wspomniane środki) Ministerstwo Finansów spłaciło 465,3 mln euro zadłużenia kapitałowego (równowartość 1,955 mld zł) oraz 54,2 mln euro zadłużenia z tytułu odsetek (równowartość 228,1 mln zł). Powyższe transakcje nie tłumaczą jednak tak drastycznego spadku wysokości salda środków walutowych, jaki miał miejsce w ostatnim miesiącu ubiegłego roku. Co się zatem stało?

Otóż według nieoficjalnych informacji Ministerstwo Finansów na gwałt potrzebowało w grudniu pieniędzy na pokrycie wydatków budżetowych (które, co do zasady, rosną w ostatnim miesiącu roku). W efekcie powyższego rządowy Bank Gospodarstwa Krajowego dostał "zlecenie" upłynnienia na rynku wymiany walut około 2,5 mld euro i pozyskania za tę kwotę złotówek, które będzie można wykorzystać na finansowanie bieżących wydatków budżetowych. 

Konsekwencją tej transakcji był dość ostry spadek salda rachunku walutowego, szczególnie jeśli uwzględnimy wartość tego salda, jaką ewidencjonowano na koniec sierpnia, czyli 9,493 mld euro.

 

Źródło: MF miało do dyspozycji 9,49 mld euro środków walutowych na koniec sierpnia (Wyborcza.biz)
Źródło: MF miało do dyspozycji 3,79 mld euro środków walutowych na koniec grudnia (Forsal.pl)
Źródło: Rząd sprzedawał waluty pod koniec roku. To jeden z powodów umocnienia złotego (Forsal.pl)

wpis z dnia 17/01/2018

   


  

     PKP z rekordowym wynikiem. LOT 280 mln zł zysku. Kopalnie znowu na plusie. Dlaczego teraz się opłaca, a wcześniej niekoniecznie?
wpis z dnia 16/01/2018

 

Okazuje się, że kolejowa Grupa PKP osiągnęła w ubiegłym roku kapitalny wynik finansowy - pierwsze szacunki mówią o kwocie 500 mln zł zysku na czysto! Świetne wyniki odnotowały również PLL LOT - z tytułu działalności podstawowej nasz narodowy przewoźnik lotniczy osiągnął zysk w wysokości 280 mln zł. Jeśli do tego doliczymy 1,6 mld zł zysku polskiego górnictwa (dane po 3 kwartałach 2017 r.), to zasadnym staje się pytanie - dlaczego teraz wszystko się opłaca i przynosi zyski, a jeszcze 3-4 lata temu nie było to takie oczywiste?

Grupa PKP ogłosiła wczoraj wstępne wyniki finansowe za 2017 roku. Okazało się, że tak dobrego okresu w historii PKP jeszcze nie było. Zdaniem prezesa Krzysztofa Mamińskiego cała Grupa PKP (w skład której wchodzą m.in. PKP Intercity S.A., PKP Cargo S.A., czy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.) miała ponad 500 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Jeśli natomiast zsumować wstępne wyniki wszystkich spółek, które należą do Grupy PKP (co istotne - PKP S.A. nie w każdym przypadku ma 100% udziałów), to okaże się, że osiągnęły one łącznie ok. 700 mln zł zysku na czysto.

Podobnie rewelacyjne wyniki osiąga PLL LOT. Z tytułu działalności podstawowej nasz narodowy przewoźnik lotniczy osiągnął w ubiegłym roku 283 mln zł zysku na czysto (wzrost o 52 proc. r/r). Dodatkowo od początku 2016 roku otworzył ponad 40 nowych połączeń, zwiększył liczbę pasażerów z 4,3 mln (2015) do prawie 7 mln obsłużonych w 2017 roku oraz powiększył flotę samolotów o ponad 20 nowych jednostek. Co ciekawe - ekspansja LOT niemal zbiegła się w czasie z marginalizacją i ostatecznym upadkiem niemieckich linii Air Berlin (swego czasu drugie co do wielkości linie lotnicze w RFN), które zakończyły operacje lotnicze z końcem października 2017 r.

Jeśli do tego dodamy fenomenalne wyniki polskiego górnictwa węgla kamiennego (w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2017 roku sektor ten wypracował ponad 1,6 mld zł zysku na czysto), to zasadnym staje się pytanie - dlaczego teraz wszystko się opłaca i przynosi zyski, a jeszcze kilka lat temu nie było to takie oczywiste? Przypomnijmy, że Grupa PKP np. w 2009 roku odnotowała stratę na poziomie -674 mln zł. Skumulowana strata PLL LOT za lata 2008 - 2015 to -748,2 mln zł. Polskie górnictwo jeszcze 3 lata temu przynosiło gigantyczne, wielomiliardowe straty. Teraz wszystkie te przedsiębiorstwa i sektory gospodarki są rentowne i przynoszą zyski. Co takiego wydarzyło się w ostatnich latach, że teraz się opłaca, a wcześniej nie było to takie oczywiste?

 

Źródło: Grupa PKP miała ok. 500 mln zł skonsolidowanego zysku netto w 2017 r. (Stooq.pl)
Źródło: Ponad 1,6 mld zł zysku górnictwa po trzech kwartałach (Pb.pl)
Źródło: LOT zarobił w 2017 r. ponad 280 mln zł na działalności podstawowej (Bankier.pl)

wpis z dnia 16/01/2018

   


  

     Komisja Europejska eskaluje sztuczny problem z Polską, bo chce odwrócić uwagę od prawdziwego problemu z Włochami
wpis z dnia 15/01/2018

 

Eurokraci z Brukseli coraz mocniej przypominają straceńców biegających chaotycznie po palącym się gruncie. Wiedzą, że najdalej za kilka miesięcy będą mieli bardzo poważny problem z Włochami, gdzie nastroje "Italy-exit'owe" ciągle się wzmagają, a marcowe przyspieszone wybory do włoskiego parlamentu prawdopodobnie wygra antyunijna formacja M5S. Włochy, po Wlk. Brytanii mogą być zatem kolejnym państwem, które opuści UE zarządzaną przez Tuska i Junckera. Aby odwrócić uwagę od tego problemu eurokraci eskalują konflikt z Polską.

We Włoszech coraz więcej osób chce wyjścia z Unii Europejskiej oraz strefy euro. Zgodnie z grudniowym sondażem Laboratorium Analiz Politycznych Uniwersytetu w Sienie i Instytutu Spraw Międzynarodowych, pomysł opuszczenia UE popiera już 33 proc. Włochów. Co jednak istotne - gdyby brać pod uwagę wyłącznie opinie osób między 18. a 45. rokiem życia, to odsetek popierających ideę rozwodu z UE popiera aż 51 proc. badanych! 

Okazuje się, że to młodzi ludzie najczęściej chcą wyjścia Włoch z UE oraz strefy euro. To oni też stanowią główny elektorat antyunijnej i antysystemowej formacji "Ruch 5 Gwiazd" (M5S). Już 4 marca we Włoszech odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Według wszystkich sondaży największe szanse na zwycięstwo ma... M5S. Formacja ta może liczyć na 25 - 28 proc. poparcia. Nie wykluczone jednak, że w ciągu najbliższych tygodni poparcie dla antyunijnego "Ruchu 5 Gwiazd" może jeszcze wzrosnąć. 

Im lepszy wynik wyborczy uzyska M5S, tym gorsze nastroje będą panowały w Brukseli. Unia jeszcze nie uporządkowała do końca spraw po "Brexit'cie", a już miałby im się szykować kolejny "-exit" (tym razem "Italy-exit" lub "ItaLeave", jak kto woli). Widmo ciągłych porażek spędza sen z powiek Junckerowi, Timmermansowi czy Tuskowi. Oni wiedzą, że mogą odejść jako ci, którzy rozwalili całą Unię Europejską. Co w takiej sytuacji zrobić? Najlepiej wygenerować jakiś sztuczny problem, a następnie eskalować go do granic możliwości, tak aby całkowicie zająć nim uwagę europejskiej opinii publicznej. Nie mam wątpliwości, że kwestia tzw. "polskiej praworządności" jest właśnie przykładem takiego zachowania. 

W tym wszystkim eurokraci coraz mocniej przypominają straceńców biegających chaotycznie po palącym się gruncie. Dlaczego? Warto zapoznać się z tekstem Zbigniewa Parafianowicza opublikowanym na łamach "Dziennika Gazety Prawnej". Link podaję w źródłach poniżej.

 

Źródło: Włosi chcą wyjścia kraju z UE i strefy euro [SONDAŻ] (Dziennik.pl)
Źródło: Jak Włosi, współtwórcy Unii Europejskiej, przestali ją lubić (Onet.pl)
Źródło: Parafianowicz: Przejrzysta Unia tylko na sztandarach. Komisja Europejska odpowie na każde pytanie. Oprócz tego, które zostało zadane (GazetaPrawna.pl)

wpis z dnia 15/01/2018

   


  

     Dokładnie 27 lat temu wojska sowieckie dokonały masakry ludności cywilnej w Wilnie. Ludzie byli miażdżeni czołgami. Pamiętajmy
wpis z dnia 13/01/2018

 

Proces wybijania się na niepodległość spod jarzma sowieckiego nie wszędzie przebiegał w sposób bezkrwawy. Dokładnie 27 lat temu, 13 stycznia 1991 roku, wojska ZSRR dokonały masakry ludności cywilnej, która broniła wieży telewizyjnej nadającej program telewizyjny niepodległej Litwy. Nieuzbrojeni ludzie, głównie studenci, kładli się na ziemię, tworząc "żywe zapory" przed nadciągającymi czołgami. Sowieci nie mieli litości. Tego dnia zabili (zmiażdżyli lub zastrzelili) 14 osób. Około 700 odniosło obrażenia.

Przypomnijmy - 11 marca 1990 roku Rada Najwyższa Litwy ogłosiła "Akt o Przywróceniu Niepodległości Republiki Litewskiej". Deklaracji tej nie uznała Moskwa (do której akt ten był de facto kierowany). Sowieci początkowo odpowiedzieli blokadą gospodarczą wybijającej się na niepodległość republiki. To jednak nie zmieniło nastrojów, jakie panowały w Wilnie. 

10 stycznia 1991 roku Michaił Gorbaczow (ówczesny przywódca ZSRR) wystosował wobec litewskich władz ultimatum, w którym żądał przywrócenia sowieckiego porządku konstytucyjnego na terenie Litwy. Do zbuntowanej republiki skierowano wojsko i oddziały specjalne.

Ludzie wyszli na ulice. Przeczuwając, że sowieci mogą się zdecydować na wariant siłowy, Litwini zaczęli okupywać najważniejsze budynki administracji publicznej - w tym wieżę telewizyjną w Wilnie, która na terytorium Litwy nadawała sygnał TV (od kilku miesięcy niezależny od Moskwy).

Pod tym względem wieża telewizyjna była punktem o znaczeniu strategicznym. Ten, kto kontrolował wieżę, ten kontrolował przepływ informacji w kraju. Sowieci zdawali sobie z tego doskonale sprawę. 13 stycznia 1991 roku podjęli decyzję o siłowym przejęciu tego obiektu. Czołgi Armii Czerwonej oraz sowieccy komandosi przeprowadzili szturm. Część z poszkodowanych ofiar została zmiażdżona przez gąsienice sowieckich czołgów. Ludzie zgromadzeni pod wieżą telewizyjną (głównie studenci) liczyli, że gdy stworzą "żywe zapory", to wojsko się zatrzyma. Mylili się. Sowieci nie mieli litości. W wyniku szturmu zginęło 14 bezbronnych Litwinów, a około 700 osób zostało rannych. Po stronie rosyjskiej zginął 1 żołnierz - został przypadkowo trafiony podczas ostrzału cywilów przez innego komandosa. 

Krwawy atak na wieżę telewizyjną oraz śmierć bezbronnych Litwinów wywołały oburzenie całego świata. 9 lutego 1991 roku przeprowadzono referendum, w wyniku którego 90 proc. Litwinów opowiedziała się za niepodległością i odłączeniem od ZSRR. Dwa dni później - 11 lutego 1991 roku - pierwsze państwo na świecie oficjalne uznało niepodległość Litwy. Była to Islandia.

Niestety masakra z 13 stycznia 1991 roku nie była ostatnią dokonaną przez żołnierzy sowieckich na terytorium Litwy. Ataki (w mniejszej skali) powtarzały się także w kolejnych miesiącach. Najpoważniejszym była masakra posterunku granicznego w Miednikach (na granicy z Białorusią). 31 lipca 1991 roku wojska sowieckie zabiły tam 7 litewskich celników i policjantów.

 

Źródło: 25. rocznica obrony wieży telewizyjnej w Wilnie (PrzegladBaltycki.pl)
Źródło: January Events (Lithuania) (Wikipedia)

wpis z dnia 13/01/2018

   


   

     Dynamiczny rozwój polskich portów hamowany przez niemiecko-rosyjską rurę na dnie Bałtyku
wpis z dnia 12/01/2018

 

W 2017 roku polskie porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu przeładowały łącznie aż 86 mln ton towarów. To najlepszy wynik w historii polskich portów. Co istotne - najbliższe lata będą pod tym względem jeszcze lepsze. Jedyne, co może wpłynąć na dalszy rozwój polskich portów - szczególnie portów w Szczecinie i Świnoujściu - to niemiecko-rosyjska rura gazowa. Na szczęście Angela Merkel obiecała Donaldowi Tuskowi, że w razie potrzeby Niemcy pogłębią przebieg gazociągu na dnie Bałtyku... Oh, wait!

Port Gdańsk w 2017 r. przeładował rekordowe 40,6 mln ton ładunków, czyli o prawie 9 proc. więcej niż rok wcześniej. Mijający rok był także rekordowy dla portów Szczecin-Świnoujście, które przeładowały 25 mln ton ładunków. Jeśli do tego doliczymy jeszcze wyniki portu w Gdyni, to okaże się w 2017 roku polskie porty przeładowały łącznie ponad 86 mln ton towarów, co było rekordem w historii naszego kraju. 

Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach polskie porty będą przeładowywać jeszcze więcej ładunków. W Gdańsku powstanie Port Centralny (który umożliwi przeładunek do 140 mln ton rocznie), w Gdyni - nowy Port Zewnętrzny, a tor wodny do zespołu portowego Świnoujście-Szczecin zostanie pogłębiony do 12,5 metra. Na dalszy rozwój polskich portów może wpłynąć... niemiecko-rosyjska rura z gazem biegnąca po dnie Bałtyku.

Co prawda 21 czerwca 2011 roku doszło do ustaleń między Angelą Merkel, a Donaldem Tuskiem w sprawie położenia gazociągu Nord Stream. Tuskowi zakomunikowano wówczas, że budowany gazociąg będzie częściowo blokował dostęp do portów w Świnoujściu i Szczecinie. Merkel obiecała jednak, że gdy tylko pojawi się taka potrzeba i wspomniane porty będą chciały przyjmować większe statki handlowe, to Niemcy "uregulują kwestie prawne" dotyczące pogłębienia położenia rur po swojej stronie, tak aby odblokować drogę morską do Świnoujścia i Szczecina dla dużych statków handlowych.

Kilka lat później (2015 r.) Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście (ZMPSiŚ) rozpoczął prace przygotowawcze do budowy w Świnoujściu terminala kontenerowego i terminala ładunków masowych, które miały pozwolić na przyjmowanie statków o zanurzeniu większym niż 13,5 metra. W związku z powyższym ZMPSiŚ złożył do sądu w Hamburgu pozew przeciwko niemieckiemu Federalnemu Urzędowi ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii. Chodzi o to, że niemiecki urząd wyraził zgodę na przebudowę dwóch pierwszych nitek gazociągu Nord Stream I ułożonych w poprzek toru wodnego zapewniającego ruch statków z i do Świnoujścia. Strona polska domagała się w pozwie, aby na skrzyżowaniu gazociągu ze szlakiem żeglugowym do Świnoujścia rury gazowe zostały położone głębiej, co umożliwiłoby poruszanie się statków o większym zanurzeniu. 

Niestety, obietnice Angeli Merkel złożone w 2011 roku Donaldowi Tuskowi, o tym, że w razie potrzeby Niemcy "uregulują kwestie prawne" dotyczące pogłębienia położenia rur po swojej stronie, okazały się być nic nie wartym pustosłowiem. 17 grudnia 2015 r. sąd w Hamburgu odrzucił wspomniany pozew ZMPSiŚ, a tym samym prawnie usankcjonował stan, w którym rozwój portów w Szczecinie i Świnoujściu będzie bardzo ograniczony.

 

Źródło: Niemcy nie dotrzymały słowa. Polska przegrała sprawę przeciwko Nord Stream (BiznesAlert.pl)
Źródło: Port Gdańsk przeładował rekordowe 40 mln ton ładunków (Pap.pl)
Źródło: Port Gdynia wkrótce ma przyjmować statki o długości do 400 metrów (Stooq.pl)
Źródło: Rekord przeładunków w portach (Tvp.pl)
Źródło: Niemcy blokują rozwój polskich portów. "Nord Stream jak szlaban" [ANALIZA] (Energetyka24.com)

wpis z dnia 12/01/2018

    


    

     Prokurator chciał postawić zarzuty wiceministrowi z rządu Tuska. W konsekwencji został odsunięty od śledztwa!
wpis z dnia 11/01/2018

 

Oto jak "niezależna" była prokuratura w czasach nieskrępowanej wolności i demokracji Tuska & Platformy Obywatelskiej. W 2014 roku prokurator z białostockiej prokuratury chciał postawić Jackowi Kapicy - ówczesnemu szefowi Służby Celnej oraz wiceministrowi finansów w rządzie PO-PSL - zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z aferą hazardową. Okazało się to jednak niemożliwe. Prokurator ten został bowiem szybko odsunięty od śledztwa, a całą sprawę przeniesiono do zupełnie innej prokuratury. 

Przypomnijmy - w 2014 roku białostocka prokuratura chciała oskarżyć Jacka Kapicę (pełniącego wówczas funkcję wiceministra finansów w rządzie PO-PSL) o niedopełnienie obowiązków szefa Służb Celnych, które odpowiadały za kontrolowanie automatów do gry - tzw. jednorękich bandytów. Zgodnie z obowiązującym niegdyś prawem, takie automaty (szacuje się, że w latach 2003-2009 zainstalowano ich na terenie Polski nawet do 100 tys. sztuk) powinny umożliwiać grę tylko na niskie stawki, a maksymalne wygrane mogły wynosić do kilkudziesięciu złotych. W rzeczywistości jednak - co dowiodły ekspertyzy zlecone przez białostockich śledczych - umożliwiały one grę o dowolne stawki, a wygrane mogły być wysokie, sięgające nawet kilku tysięcy złotych.

Mimo, że automaty umożliwiały wysokie wygrane, to nie były one jednak obłożone 45 proc. podatkiem. Stosowano wobec nich niewielką, ryczałtową opłatę w wysokości kilkudziesięciu euro miesięcznie (taką, jaką stosowało się wobec automatów dla niskich wygranych). 

"Jednorękich bandytów" o wysokich wygranych zaczęto zwalczać dopiero w 2009 roku, po nagłośnieniu sprawy przez media. Wybuchła wówczas wielowątkowa "afera hazardowa", w wyniku której posady ministrów stracili Grzegorz Schetyna i Mirosław Drzewiecki. Jakimś cudem uchował się w rządzie Jacek Kapica, mimo iż to właśnie urzędnicy bezpośrednio mu podlegający byli odpowiedzialni za "przymykanie oczu" na "jednorękich bandytów" umożliwiających duże wygrane. Medialne szacunki twierdziły, że z powodu takiego zachowania ekipy Kapicy Skarb Państwa na przestrzeni kilku lat mógł stracić nawet kilka miliardów złotych. Z tego właśnie powodu na szefa Służby Celnej zaczęto kręcić bata nie tyle politycznego, lecz prokuratorskiego.

Czarne chmury nad Kapicą zebrały się w drugiej połowie 2014 roku. Wówczas to prowadzący śledztwo prokurator z Białegostoku był już gotowy do stawiania zarzutów i kierowania sprawy do sądu. I nagle do sprawy włączają się jego przełożeni. Okazało się, że prokuratorowi, który chciał oskarżyć Kapicę, sprawa została odebrana, a wątek śledztwa dotyczący nieprawidłowości urzędników ministerialnych w związku z aferą hazardową, został przeniesiony z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, gdzie sprawa ostatecznie zostaje umorzona. Warto odnotować, że decyzja o przeniesieniu śledztwa została podjęta przez Prokuraturę Generalną zarządzaną przez Andrzeja Seremeta. 

Od koniec ubiegłego roku Prokuratura Krajowa wznowiła umorzone śledztwo dotyczy decyzji urzędników Ministerstwa Finansów z lat 2006–2009. Nie wykluczone zatem, że Jacek Kapica znowu może mieć problemy.

 

Źródło: Znikające zarzuty dla wiceministra Kapicy. Po interwencji Prokuratury Generalnej (Tvn24.pl)
Źródło: Wznowienie śledztwa ws. afery hazardowej: są ważkie argumenty, by śledztwo wznowić (PolskieRadio.pl)

wpis z dnia 11/01/2018

   


   

     Co z tego, że bezrobocie spada do 4,5 proc., skoro zarobki są nadal 3 razy niższe od tych na Zachodzie?!
wpis z dnia 10/01/2018

 

Według danych unijnego Eurostatu w Polsce praktycznie nie ma już bezrobocia. W listopadzie 2017 r. wyrównana sezonowo stopa bezrobocia w naszym kraju spadła do poziomu zaledwie 4,5%, wobec 4,6% w październiku. Problem w tym, że większość pracujących tu ludzi otrzymuje za swoje poświęcenie średnio 3 razy niższe wynagrodzenia, aniżeli statystyczny Francuz czy Niemiec. Niestety, po blisko 14 latach spędzonych w UE nasze płace urosły na tyle niewiele, by nadal można nas było traktować jak tanią siłę roboczą.

Prawie wszyscy przedsiębiorcy w Polsce uskarżają się na brak wolnych rąk do pracy. Potwierdzają to najnowsze statystyki Eurostatu, z których wynika, że w naszym kraju praktycznie nie ma bezrobocia. W listopadzie 2017 r. wyrównana sezonowo stopa bezrobocia w naszym kraju spadła do poziomu zaledwie 4,5% (Eurostat mierzy stopę bezrobocia jako procent osób w wieku 15-74 lata pozostających bez pracy, zdolnych podjąć zatrudnienie w ciągu najbliższych dwóch tygodni, którzy aktywnie poszukiwali pracy w ciągu ostatnim czasie).

Mimo ekstremalnie niskiego bezrobocia presja płacowa wydaje się być jednak wciąż zbyt niska. Według ostatnich odczytów Eurostatu godzinowy koszt pracy statystycznego Polaka (w skład którego wchodzi przede wszystkim pensja pracownika) wynosił 8,6 euro, co stanowiło zaledwie ok. 34 proc. unijnej średniej (która wynosi 25,4 euro na godzinę). Okazuje się, że wspomniana kwota 8,6 euro była tylko o 13,1 proc. wyższa od kwoty kosztów pracy przeciętnego polskiego pracownika jaka obowiązywała w 2008 roku. Piszę "tylko", bowiem okazuje się, że w tym samym czasie pensje w bogatych krajach "starej Unii" rosły szybciej niż w Polsce. W Belgii w latach 2008-2016 odnotowano wzrost o +19,1 proc. W Niemczech o +18,2 proc., a we Francji o +14,1 proc. W skali całej UE godzinowe koszty pracy urosły przeciętnie o +18,1 proc. (z poziomu 21,5 euro w 2008 r. do 25,4 euro w 2016 r.).

Czy w najbliższym czasie coś może się istotnie zmienić? Odpowiedź jest prosta - tak, ale tylko w drodze ewolucji (a nie rewolucji). Odczyty Eurostatu w zakresie kosztów pracy w Polsce za ubiegły rok powinny być już wyraźnie wyższe, od tych z 2016. Niemniej do poziomów "zachodnioeuropejskich" nadal będzie nam bardzo daleko. Musi jeszcze upłynąć co najmniej 10 lat takich, jak rok poprzedni, aby płace w Polsce rzeczywiście stały się "europejskie". Pytanie tylko, czy przez tak długi okres w naszym kraju będzie nadal panowała względnie dobra koniunktura, co wydaje się być podstawą o charakterze sine qua non dla dalszego wzrostu poziomu wypłacanych wynagrodzeń?

 

Źródło: Eurostat: Stopa bezrobocia w Polsce w listopadzie - 4,5 proc, w strefie euro - 8,7 proc. (Wprost.pl)
Źródło: Hourly labour costs ranged from €4.4 to €42.0 across the EU Member States in 2016 (Ec.Europa.eu)

wpis z dnia 10/01/2018

                                                        


    

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2018: 01

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     W sprawie neonazistów Zachód dostrzega drzazgę w oku Polski, lecz belki we własnym nie widzi

W kontekście incydentu z hajlującymi w lesie debilami (według niektórych mediów to dowód na to, iż cała Polska ma problem z faszyzmem) myślę, że warto przytoczyć policyjne statystyki z RFN: W 2016 roku na terytorium Niemiec doszło do 466 oficjalnych demonstracji neonazistowskich oraz 223 imprez/koncertów o charakterze neonazistowskim. Jakby tego było mało odnotowano aż 3533 ataki o podłożu ksenofobicznym lub rasistowskim, w wyniku których rannych zostało 560 osób, w tym 43 dzieci. Pytanie - kto ma problem z neonazizmem?

(23/01/2018 - 21/11/2017)

 

     Kwota wolna dla 80 proc. Polaków to wciąż tylko 3091 zł. Kwota wolna dla wszystkich w UK to już 11850 funtów!

Rząd podnosi kwotę wolną od podatku do 8 tys. zł. Super sprawa. Diabeł ukryty jest jednak w szczegółach. Jeśli bowiem dany podatki w ciągu roku zarobi zawrotną kwotę 11 tys. zł, to nadal obowiązywać będzie go kwota wolna w wysokości 3091 zł. Efekt tego jest taki, że ten waloryzowany po raz ostatni 11 lat temu próg obowiązuje zdecydowaną większość społeczeństwa. Tymczasem na Wyspach Brytyjskich kwota wolna od podatku od kwietnia urasta po raz kolejny. Tym razem do poziomu 11850 funtów. To równowartość ok. 56,2 tys. zł!

(23/01/2018)

 

     Sprawa Koguta w Senacie doskonale przykryła kompromitacje opozycji w/s aborcji. PiS przegrywa sam ze sobą!

Miała być bezkompromisowa walka z patologiami, nawet we własnych szeregach. Okazało się jednak, że senatorowie PiS w tajnym głosowaniu nie wyrazili zgody na zatrzymanie jednego ze swoich. Bezsilna do tej pory opozycja dostała wielki prezent. Głosowanie w sprawie Koguta doskonale bowiem przykryło totalną kompromitację PO/.N dotyczącą ustawy aborcyjnej sprzed kilkunastu dni, a reakcja samego Koguta na wynik głosowania będzie idealnym materiałem wideo dla spotów wyborczych dla wszystkich partii opozycyjnych.

(22/01/2018)

 

     Jeśli w 29 lat od "obalenia komuny" Jaskiernia zostaje dziekanem na państwowej uczelni, to znaczy, że coś poszło nie tak

Jerzy Jaskiernia był aktywnym działaczem najpierw komunistycznych przybudówek młodzieżowych, potem PZPR. Został nawet sekretarzem generalnym powstałego w okresie stanu wojennego komunistycznego PRON. W PZPR był do końca jej istnienia. W latach 90-tych zasłynął z ukręcenia łba sprawie tzw. "pożyczki moskiewskiej". Dziś Jaskiernia zostaje dziekanem wydziału prawa na państwowej uczelni w Kielcach. Personalnie nic do niego nie mam. Sprawa ta jednak pokazuje, że systemowo w 29 lat po "obaleniu komuny" coś poszło nie tak.

(22/01/2018)

 

     Niemiecki sektor górniczy był 7-krotnie mniejszy niż polski, ale otrzymał 13-krotnie większą pomoc publiczną!

Słuchając niektórych telewizyjnych ekonomistów można odnieść wrażenie, iż polski sektor górniczy jest najmocniej dotowanym przez pieniądze podatników sektorem ze wszystkich, jakie istnieją na terenie UE. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że w latach 2010-2013 niemieckie górnictwo, które wydobywa 7-krotnie mniej węgla niż polskie, otrzymało od swojego rządu aż 13-krotnie większą pomoc publiczną niż polski sektor górniczy! Warto o tym pamiętać, szczególnie, gdy ktoś mędrkuje o tym, jak wielkie pieniądze podatników pochłaniają polskie kopalnie.

(4/01/2016)

 

     Komisja Europejska blokuje Polakom dostęp do informacji! Eurokraci ukrywają lipne podstawy prawne swoich działań

Brukselscy urzędnicy odmawiają polskim dziennikarzom dostępu do protokołu z głosowania oraz stenogramu z posiedzenia kolegium komisarzy, jakie miało miejsce 20 grudnia 2017 r. To wówczas Komisja Europejska podjęła decyzję o wszczęciu wobec Polski procedury opisanej art. 7 TUE. Wiele wskazuje na to, że Komisja ma świadomość, iż wobec Polski działa w oparciu o naciągane podstawy prawne. I właśnie dlatego odmawia dostępu do informacji o charakterze publicznym, które mogłyby nam bardzo dużo wyjaśnić.

(18/01/2018)



     Macron idzie w ślady RFN i chce cenzury we francuskim internecie. Kiedy reakcja obrońców demokracji?

Prezydent Francji Emmanuel Macron pozazdrościł chyba Niemcom funkcjonującej u nich od 1 stycznia ustawy NetzDG i zaproponował, aby w czasie kampanii wyborczej we Francji możliwe było zamykanie kont i profili w mediach społecznościowych oraz blokowanie dostępu do wybranych stron internetowych. Wszystko pod pozorem walki z tzw. fake newsami. Problem w tym, że o tym co jest, a co nie jest fake-em będzie decydować wąska grupa ludzi o określonych poglądach, którzy za fake newsa mogą uznać po prostu niewygodną dla siebie narrację.

(18/01/2018)

 

     Czy lekarz odmawiający leczenia PiS zostanie skazany tak samo, jak drukarz odmawiający drukowania ulotek LGBT?

Przypomnijmy - drukarz z Łodzi, który odmówił wykonania ulotek dla pewnej fundacji LGBT, został w 2016 roku prawomocnie skazany i ukarany grzywną. Sąd stwierdził wówczas, że w Polsce nie może dochodzić do dyskryminowania osób w dostępie do usług ze względu na poglądy czy orientacje. Teraz mamy do czynienia z lekarzem, który odmawia leczenia "pacjentów z PiS". Sytuacja zatem jest tożsama do tej z Łodzi. Rozumiem, że w takich okolicznościach sąd zachowa się tak samo i skaże lekarza na podobny wyrok co drukarza?

(17/01/2018)

 

     Za PO-PSL był dyrektorem w kontrwywiadzie, a na boku reprywatyzował kamienicę jako kurator dla 128-latka!

W 2009 r. w sprawie budynku przy ul. Łochowskiej 38 do stołecznego magistratu zgłosił się Zbigniew Lichocki, który po objęciu władzy przez PO-PSL został dyrektorem w Biurze Prawnym Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Co istotne - Lichocki formalnie reprezentował 128-latka, który w rzeczywistości nie żył od 70 lat, ale stołeczni urzędnicy "nie potrafili" tego potwierdzić. W efekcie reprezentowany przez Lichockiego jakoby żyjący 128-latek otrzymał kamienicę na własność. Jej zwrot wstrzymano w ostatniej chwili dopiero w 2016 roku.

(17/01/2018)

 

     UE znowu atakuje polskie stocznie! Bruksela uważa, że Polska może osiągnąć za dużą przewagę nad konkurencją

Komisja Europejska (KE) wszczęła kolejne postępowanie przeciwko Polsce. Tym razem chodzi o polskie stocznie, a dokładnie o podatkowe zachęty dla przedsiębiorców budujących statki na terenie naszego kraju. Zdaniem Brukseli takie działanie może dawać polskim stoczniom przewagę nad konkurentami z zagranicy... No cóż - tak tylko przypomnę, że kiedy rządzony przez obecnego szefa KE Luksemburg stosował optymalizacje podatkowe dla wybranych międzynarodowych korporacji (ze szkodą dla takich państw jak Polska), to wszystko było okey.

(16/01/2018)

 

     Liczba osób skazanych na śmierć za pomoc Żydom: Holandia - 0, Francja - 0, Dania - 1, Polska - 30 000

Podczas II wojny światowej tylko na terytorium Polski niemieccy okupanci wprowadzili karę śmierci dla osób ukrywających Żydów. Efekt tego był taki, że praktycznie tylko w naszym kraju ludzie byli zabijani za pomaganie Żydom. Nie przeszkodziło to jednak polskiemu rządowi na uchodźstwie powołać Radę Pomocy Żydom. Kiedy inne państwa organizowały swoje jednostki Waffen-SS, Polska powołała organizację humanitarną, która jako jedyna na świecie w latach 1942-1945 w sposób instytucjonalny organizowała pomoc dla prześladowanych Żydów.

(16/01/2018)

 

     Do 1945 był SS-manem i nazistowskim ideologiem. Po wojnie współpracował z politykami CDU, FDP i SPD

Mało kto wie, ale w wybranym w 1949 roku niemieckim Bundestagu (odpowiednik polskiego Sejmu) zasiadało przynajmniej 53 byłych członków NSDAP, w tym 3 byłych SS-manów. Nie powinno nas zatem dziwić, że takie persony jak Carl Cerff - nazistowski ideolog, przywódca Hitlerjugend, członek Waffen-SS oraz NSDAP - po wojnie bez problemu mógł organizować "panele dyskusyjne" z czołowymi politykami CDU, FDP czy SPD. Tacy ludzie jak on byli beneficjentami powierzchownej tylko denazyfikacji, do jakiej doszło w RFN po 1945 roku.

(15/01/2018)

 

     Obiecali przywrócić esbekom wysokie emerytury. Właśnie dlatego idą w sondażach na 10 proc. poparcia

Grzegorz Schetyna oraz inni liderzy PO podczas spotkania z generałami Markiem Dukaczewskim i Marianem Janickim mieli się zobowiązać do przywrócenia wyższych emerytur dla byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL - tak twierdzi Janicki. Wcześniej lider PO zapowiedział, iż po powtórnym dojściu do władzy zlikwiduje IPN i CBA. W mojej ocenie próby imponowania starym SB-kom, postkomunistom oraz aferzystom nie mogą skończyć się dobrze. PO idzie na 10 proc. poparcia i chyba nic już tego nie powstrzyma.

(15/01/2018)

 

     Premier Bułgarii publicznie upomniał Tuska: Jako szef Rady Europejskiej nie powinien ingerować w polską politykę

Premier Bułgarii Bojko Borisow na konferencji prasowej podczas inauguracji bułgarskiej prezydencji w Radzie UE powiedział, że "Donald Tusk nie powinien ingerować w polską politykę". Borisow podkreślił, że zarówno on, jak i przewodniczący Rady Europejskiej należą do tej samej frakcji politycznej (Europejskiej Partii Ludowej), są przyjaciółmi, jednak muszą "pozostać neutralni, bezstronni". Publiczne upomnienie Tuska przez Borisowa miało związek z ostatnimi wypowiedziami Tuska nt. wewnętrznej sytuacji w Polsce.

(12/01/2018)

 

     Wydrukowali 2,54 bln €, aby pomóc zadłużonym po uszy Francuzom, Włochom i Niemcom. Niedozwolona pomoc publiczna? Ależ skąd!

Wyobraźmy sobie, że NBP co miesiąc drukuje po 10 mld zł, aby skupować za nie polskie obligacje skarbowe i anulować rządowi PiS naliczane od nich odsetki. Zakładam, że międzynarodowego jęczenie (że tak nie można, że to niedozwolona pomoc publiczna itp.) nie byłoby końca. A teraz miejcie świadomość, że Europejski Bank Centralny (EBC) robi w realu dokładnie to samo, tylko że na znacznie większą skalę. Od marca 2015 r. wydrukował już w tym celu 2,54 biliona (1 bilion = 1000 mld) euro! Wygranymi są przede wszystkim RFN, Francja i Włochy.

(12/01/2018)

 

     Wszyscy tylko o rekonstrukcji, tymczasem sąd po raz kolejny broni Wałęsę w/s akt TW Bolka!

W czerwcu 2017 r. doszło do umorzenia śledztwa w/s podrobienia przez SB teczki TW "Bolek" odnalezionej w domu gen. Kiszczaka. Opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie potwierdziła bowiem, że teczka ta oraz składane przez Wałęsę podpisy są autentyczne. Trudno w takich okolicznościach było mówić o podrobieniu czegokolwiek. Śledztwo musiało zostać umorzone. Tymczasem pełnomocnicy Wałęsy wnieśli do sądu o uchylenie decyzji o umorzeniu. Sprawa trafiła do sądu w Gdańsku, który właśnie... przychylił się do ich wniosku!

(11/01/2018)

 

     Niemcy już 109. dzień bez nowego rządu. Czy pójdą w ślady "postępowej" Belgii, gdzie kłócili się przez 541 dni?

Wybory parlamentarne w Niemczech miały miejsce 24 września 2017 r. i do dziś nie znamy nazwiska nowego kanclerza i szefów poszczególnych resortów federalnych. Niemieccy politycy z CDU i SPD od 109. dni nie mogą dojść do porozumienia, jak podzielić między sobą rządowe stołki i poszczególne urzędy. Efekt jest taki, że krajem wciąż administruje ekipa Angeli Merkel. Niemcy mogą iść śladem Belgów, którzy przez 541 dni po wyborach kłócili się między sobą o to, kto i jak ma rządzić krajem, pogrążając go jednak w poważnym kryzysie finansowym.

(11/01/2018)

 

     Proces wiceministra od sprzedaży Polskich Hut Stali po 10 latach umorzono z uwagi na "przedawnienie karalności"

Wczoraj pisałem o raporcie NIK nt. prywatyzacji Polskich Hut Stali. Wielu czytelników zadało pytanie - dlaczego za wskazane przez NIK nieprawidłowości nikt nie poniósł odpowiedzialności? Okazuje się, że w powiązaniu ze sprawą wspomnianej prywatyzacji, jeden wiceminister z SLD usłyszał prokuratorskie zarzuty, które nawet zamieniono w akt oskarżenia. Problem w tym, że po 10 latach sądowego postępowania (ciągłego odwlekania rozpraw) sąd umorzył sprawę z uwagi na... przedawnienie karalności zarzucanych czynów. Oto III RP w pigułce.

(9/01/2018)

 

     UE potrzebowała aż 9 lat (!) by ukarać Litwinów za celowy demontaż torów na złość polskiemu Orlenowi

Przejęcie kontroli przez Orlen nad rafinerią w Możejkach zbiegło się z decyzją litewskich kolei o rozebraniu 19-kilometrowego odcinka torów między Możejkami a Łotwą. W wyniku tej decyzji Możejki utraciły najbardziej rentowny szlak eksportowy dla swoich towarów. Strona polska wniosła w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej. Ta przyznała nam rację i nałożyła na Litwinów karę w wysokości 28 mln euro. W ostatni piątek kwota została uiszczona. Problem w tym, że całe postępowanie przed europejskimi urzędnikami trwało aż... 9 lat!

(8/01/2018)

 

     Gdzie trafiłyby dzisiejsze zyski LOT-u, gdyby Tusk dopiął swego i sprywatyzował naszego narodowego przewoźnika?

Zgodnie ze wstępnymi wynikami z usług LOT-u w 2017 roku skorzystało ok. 7 mln pasażerów. Przełożyło się to na rekordowe zyski naszego narodowego przewoźnika lotniczego. Z tytułu działalności podstawowej PLL LOT osiągnął 283 mln zł zysku na czysto (wzrost o 52 proc. r/r). Powstaje pytanie - komu LOT nabijałby zyski, gdyby ekipa PO zrealizowała słowa Tuska z 2013 roku o "jedynej alternatywie dla LOT w postaci prywatyzacji"? Na marginesie warto zauważyć, że ekspansja LOT po 2015 roku niemal zbiegła się w czasie z upadkiem niemieckich linii Air Berlin.

(4/01/2018)

 

     Z zamykanymi oddziałami dziecięcymi PiS nie ma szansy wygrać. Im szybciej to zrozumieją tym lepiej dla PiS

Oddział pediatryczny szpitala w Giżycku z powodu braku lekarzy musiał zawiesić wczoraj swoją działalność. Mali pacjenci są obecnie kierowani do innych okolicznych szpitali w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, ale tam sytuacja również nie jest pewna. Jeszcze raz powtarzam - nie sądy, nie konstytucja, nie KRS lecz służba zdrowia może być tym punktem zapalnym, który skieruje zwykłych ludzi przeciwko PiS. Mam wrażenie, że w PiS tego nadal nie rozumieją. Muszą pojąć, że z zamykanymi oddziałami dziecięcymi nie mają szans wygrać.

(3/01/2018)

 

     Nie dostarczą nam Caracali, ale po kasę wyciągają ręce. Francuzi żądają od Polski finansowej rekompensaty

Umowa z francuskim Airbus Helicopters na 50 Caracali była parafowana jeszcze za Siemoniaka. Ostatecznie miała ona wejść w życie dopiero po zawarciu umowy na offset. Do tego jednak nie doszło i cały kontrakt został rozwiązany. Teraz Francuzi chcą "finansowej rekompensaty" za brak kontraktu. Informacja ta jest zaskakująca o tyle, że nadal toczą się negocjacje w/s wielomiliardowego kontraktu na łodzie podwodne, który Francuzi mają szansę wygrać. Nie wykluczone, że teraz łodzie dostarczy nam np. Szwecja, a Francuzi znowu obejdą się smakiem.

(3/01/2018)

 

     Mało znany fakt: To rząd Marka Belki (2004 r.) formalnie potwierdził zrzeczenie się przez Polskę reparacji od Niemiec!

Zrzeczenia się reparacji przez rząd Bieruta, które miało miejsce w 1953 roku, nie chciał formalnie potwierdzić żaden późniejszy polski rząd - ani za czasów PRL, ani w III RP (mimo np. silnych nacisków ze strony RFN na Tadeusza Mazowieckiego). Zrobił to dopiero (i to bez żadnych nacisków!) rząd Marka Belki - w 2004 roku. Ministrem spraw zagranicznych był wówczas Włodzimierz Cimoszewicz. Powstaje pytanie - dlaczego?

(2/01/2018)

 

     Wczoraj minęła 7. rocznica wprowadzenia nowych stawek VAT, które miały obowiązywać tylko przez 3 lata...

Podatek VAT jest groźny jak tlenek węgla. W obu przypadkach nie czujemy bowiem ich bezpośredniego wpływu na nasze zdrowie (tlenek węgla) oraz grubość portfela (VAT). 1 stycznia 2011 roku ekipa Donalda Tuska złamała swoje własne przyrzeczenie wyborcze i podwyższyła stawki podatku VAT obowiązujące na terytorium Polski. Wyższe stawki miały obowiązywać tylko przez 3 lata. Tymczasem wczoraj minęła już 7. rocznica ich podwyższenia. Niestety, mimo zmiany ekipy rządowej, nikt już nawet nie mówi, czy i kiedy zostaną one przywrócone do poprzedniego poziomu.

(2/01/2018)

 

     Ekipa PO nie miała kasy na Polskie Nagrania. Woleli wydać 8 mln na teledysk z Tuskiem

Polskie Nagrania były spółką Skarbu Państwa. W ciągu 60 lat istnienia wydały 40 tys. polskich utworów. Ta bezcenna kolekcja praw autorskich i producenckich została sprzedana w styczniu 2015 roku za 8,1 mln zł firmie Warner Music Poland. Ówczesne Ministerstwo Kultury nie widziało sensu bycia właścicielem takiej kolekcji. Tamta ekipa wolała wydać np. 8 mln na teledysk, w którym Donald Tusk śpiewa "Hey Jude". Obecnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi negocjacje nt. renacjonalizacji tego, co sprzedała poprzednia ekipa.

(29/12/2017)

 

     Każdy METR państwowej autostrady przynosi jej prywatnemu zarządcy po 2750 zł zysku na czysto. Takich metrów jest... 60 000!

Jedną z konsekwencji specyficznego ustroju III RP jest to, że prywatna firma na podstawie tajnej umowy osiąga gigantyczne zyski z tytułu zarządzania odcinkiem państwowej autostrady. Każdy metr tej autostrady daje jej na czysto po 2750 zł w ciągu roku. Z racji tej, że chodzi o odcinek A4 między Katowicami a Krakowem, tych metrów będzie łącznie z 60 000! Niestety - zwykły Kowalski nie dowie się jak państwo skonstruowało stosunek prawny, dzięki któremu prywatna firma zgarnia dziś tak potężne pieniądze.

(20/11/2017)

 

     Afera w/s Białowieży może odwrócić uwagę od Niemiec. Tam znika znacznie więcej drzew, a wycinki będą jeszcze intensywniejsze

W 2015 roku z polskich lasów pozyskano łącznie 38,5 mln m3 drewna. W tym samym czasie z lasów usytuowanych na terytorium Niemiec pozyskano 56,5 mln m3 drewna. Co jednak istotne - zgodnie z obowiązującą u naszego zachodniego sąsiada "Strategią Leśną 2020" roczne pozyskania drewna z niemieckich lasów będzie rosło, a górną granicę ustalono na poziomie 100 mln m3. Kojarząc powyższe z niedawną sprawą wycinki prastarej puszczy Hambach (bo przeszkadzała w rozbudowie kopalni), nie powinno nas dziwić, że atak KE na Polskę w/s Białowieży jest na rękę... Niemcom.

(28/12/2017)

 

     Znowu tajne porozumienie w/s polskich autostrad! Dlaczego przy tym temacie musi być aż tyle tajemnic?

Umowa koncesyjna na płatny odcinek A1 utajniona. Umowa koncesyjna na "kulczykowy" odcinek A2 utajniona. Umowa koncesyjna na płatny odcinek A4 (najdroższy w Polsce) utajniona. Jakby tego było mało w lipcu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zawarła z chińskim konsorcjum COVEC tajną ugodę w/s rozwiązania sporu związanego z budową autostrady A2, a obecnie podobnie tajną ugodę zawarła ze spółką PBG w zakresie budowy fragmentu A1 między Toruniem a Łodzią. Dlaczego w sprawie polskich autostrad musi być aż tyle tajemnic?!

(27/12/2017)

 

     Największa francuska gazeta: Decyzja o art. 7 wobec Polski jest "niesprawiedliwa" i "zaprzecza demokracji"!

Nie jest tak, że cała Europa uwzięła się teraz na Polskę i musimy się zmierzyć z wielkim, antypolskim frontem zachodnich polityków. W praktyce nieprzychylni naszemu krajowi są tylko kumple Donalda Tuska z Komisji Europejskiej. Fakt - oni teraz rządzą w Brukseli. Należy jednak pamiętać, że już za 1,5 roku mamy kolejne wybory do europarlamentu i wszystko może się zmienić. Największa francuska gazeta (Le Figaro) już dziś pisze, że decyzja o uruchomieniu art. 7 wobec Polski była "niesprawiedliwa", "bezużyteczna" i "zaprzeczająca demokracji".

(27/12/2017)

 

     Unijny paradoks: Bruksela grozi Polsce sankcjami, ale Turcji przesyła w najlepsze miliardy euro

W ciągu ostatnich 2 lat tureckie władze zamknęły 150 redakcji telewizji, gazet lub portali internetowych, które nie sprzyjały rządowi. Do więzień i aresztów wtrącono ok. 100 dziennikarzy. O czystkach jakie dokonano w związku z nieudanym puczem z 2016 roku nawet nie będę wspominał. Mimo jawnie antydemokratycznych standardów Bruksela posyła do Ankary naprawdę grube pieniądze. Plan na lata 2014 - 2020 zakłada przelewy w wysokości 4,45 mld euro. Do tego dochodzą jeszcze 3 mld euro w ramach pomocy przy ogarnianiu sprawy uchodźców.

(22/12/2017)

 

     Kuwejt wszczął śledztwo w/s zakupu francuskich Caracali. Sprawą zajmie się Narodowa Komisja Antykorupcyjna

W 2016 roku Kuwejt wynegocjował zakup 30 Caracali H225M za 1 mld euro (Polska za 50 Caracali miała zapłacić ok. 3,1 mld euro). Cena, po której Francuzi mają dostarczyć sprzęt do Kuwejtu wydaje się być zatem atrakcyjna. Okazuje się jednak, że w sprawę mógł być zamieszany tajemniczy "pośrednik", który - według lokalnych mediów kuwejckich - miał zażądać kilkudziesięciu milionów euro "prowizji" za załatwienie kontraktu. Premier Kuwejtu nakazał prześwietlić sprawę zakupu Caracali przez Narodową Komisję Antykorupcyjną.

(21/12/2017)

 

     Chcieli sprywatyzować KGHM za 400 mln $. W następnych latach KGHM przyniósł 41,9 mld zł zysku na czysto!

Tusk na początku lat 90-tych powiedział, że: "Polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte. Dlatego są i będą tanio sprzedawane". W 1992 roku, kiedy ministrem przekształceń własnościowych był jego dobry kumpel Janusz Lewandowski, forsowany był pomysł, aby sprywatyzować KGHM za 400 mln $. Opinii publicznej wmawiano że, to "złoty" interes i dziejowa konieczność. Co ciekawe - innego zdania byli pracownicy KGHM, którzy z tego powodu ogłosili strajk. Po 32 dniach Lewandowski ustąpił. W ten sposób obroniono polskiego championa.

(21/12/2017)

 

     Polski cukier płynie w świat! Czyli dlaczego warto mieć własne cukrownie i własne porty

Z gdańskiego portu wypłynął wczoraj do Sudanu masowiec, którego załadunek stanowi ponad 23,5 tys. ton cukru wyprodukowanego przez Krajową Spółkę Cukrową - jedyną spółkę cukrowniczą w naszym kraju należącą do polskiego kapitału. Po zniesieniu limitów produkcji cukru przez UE to największy jednorazowy transport polskiego cukru poza granice drogą morską. Co istotne - wszystko wskazuje na to, że będą kolejne. Krajowa Spółka Cukrowa i Port w Gdańsku podpisały bowiem umowę w/s budowy nowego terminala, który pozwoli eksportować do 300 tys. ton cukru rocznie!

(20/12/2017)

 

     Jaki terrorysta zostawia swoje dokumenty tożsamości na miejscu zbrodni? Historia Anis Amri jest grubymi nićmi szyta

Dziś przypada rocznica krwawego zamachu w Berlinie na  jarmark bożonarodzeniowy, w trakcie którego zginął również nasz rodak - Łukasz Urban. Przypomnijmy, że Anis Amri, domniemany terrorysta z Berlina, który w kabinie ciężarówki pozostawił swoje dokumenty tożsamości (!), tuż po przeprowadzeniu zamachu ukrył się w jednym z meczetów. Następnego dnia uciekł z Berlina do Włoch przez Francję. Co ciekawe - wybrał okrężną trasę przez Francję, gdzie z uwagi na zagrożenie terrorystyczne panował... stan wyjątkowy (!). Przez nikogo niezauważony w ciągu 2 dni przejechał 2 tys. km. JUST LIKE THAT. Ostatecznie został zastrzelony gdzieś pod Mediolanem przez przypadkowy patrol policji w trakcie "rutynowej kontroli" (!). W tej sprawie jest zbyt wiele nieprawdopodobnych wątków, aby uznać, że wszystko spina się w logiczną całość.

(19/12/2017)

 

     Polska straci 12 mld € za nieprzyjmowanie relokantów. Dla porównania - wszystkie powojenne świadczenia RFN dla Polski to zaledwie 1,3 mld €!

Aktualną politykę UE w dużej mierze wyznacza Berlin. Nie mam wątpliwości, że najnowszy pomysł, aby w ramach kary za odmowę przyjęcia kilkunastu tysięcy relokantów z Włoch i Grecji odebrać naszemu krajowi, Węgrom oraz Czechom kwotę 12 mld euro, musiał być konsultowany i akceptowany przez Niemców. Jak gigantyczna to kwota niech świadczy fakt, że łączna suma wszystkich powojennych świadczeń RFN wobec Polski (i PRL, i III RP) dla ofiar niemieckich zbrodni i przestępstw okresu II wojny to według różnych szacunków od 1,3 do 1,5 mld euro.

(18/12/2017)

 

     Złapali prokuratora jak brał 300 tys. zł łapówki. Sąd dał wiarę jego wyjaśnieniom i go uniewinnił!

Krzysztof W. jest prokuratorem w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. W 2007 roku został złapany przez CBŚP na gorącym uczynku, gdy brał 150 tys. zł oraz 50 tys. euro łapówki w zamian za umorzenie postępowania wobec groźnego gangstera. Sąd pierwszej instancji skazał przekupnego prokuratora na 7 lat więzienia. Niestety, dwa tygodnie temu sąd apelacyjny dał wiarę wyjaśnieniom Krzysztofa W. (że to nie była łapówka tylko skomplikowana forma rozliczenia długu) i go uniewinnił. Dzięki temu W. nadal będzie otrzymywał od państwa wysokie uposażenie prokuratorskie!

(18/12/2017)

 

     My tu o Caracalach, a tymczasem kongres USA przyjął bardzo niebezpieczną ustawę o zwrocie mienia z Polski!

Zgodnie z przyjętą 3 dni temu przez amerykański kongres ustawą - Departament Stanu (czyli odpowiednik polskiego MSZ) będzie oficjalnie wspierał "organizacje międzynarodowe zrzeszające ofiary Holocaustu" i kanałami dyplomatycznymi pomagał w odzyskaniu pozostawionych bezpotomnie nieruchomości. A takie znajdują się głównie w Polsce. Warto zauważyć, że bezpotomna śmierć ofiar Holocaustu, które były obywatelami polskimi, spowodowała, że ich mienie przeszło na rzecz Państwa Polskiego z mocy prawa. Przyjęta przez kongres USA ustawa stoi temu w jawnej sprzeczności.

(15/12/2017)

 

     Warto przypomnieć, że władze z PO i salonowe elity III RP żegnały zbrodniarza z najwyższymi honorami

Obchodzona kilka dni temu kolejna rocznica stanu wojennego, nakazuje wspomnieć nie tylko o ofiarach tego tragicznego wydarzenia. Warto również przypomnieć, że salonowe elity III RP traktowały Wojciecha Jaruzelskiego z najwyższymi honorami. Cały czas mam w głowie obrazek, jak Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski wspólnie opłakiwali TW "Wolskiego". Wówczas było istotne, aby zrobić to należycie, aby III RP pamiętała o Jaruzelskim i pochowała go tak, jak żegna się bohatera. I właśnie dlatego ta formacja polityczna musiała przegrać.

(15/12/2017)

 

     Caracale są za drogie, aby je remontować. Potężny skandal w siłach powietrznych Francji!

Francuskie ministerstwo obrony oficjalnie przyznało, że aż 3/4 Caracali posiadanych przez powietrzne siły zbrojne V Republiki jest obecnie uziemionych. Powód? - Ich ciągłe remonty i naprawy generują zbyt wysokie koszty dla francuskiego MON. W kontekście powyższego warto przypomnieć, że Polska, w czasach kiedy MON rządził Tomasz Siemoniak, zdecydowała się, że za równowartość ok. 13,3 mld zł kupi od Airbus Helicopters aż 50 maszyn tego typu.

(14/12/2017)

 

     W Niemczech po 80 dniach nadal nie mają rządu. W Polsce już po 2 tygodniach robili z tego powodu aferę

Pamiętacie jak w 2015 roku, kiedy po 2 tygodniach od wyborów nie było jeszcze uformowanego rządu, niektóre media i ośrodki opinii zaczęły robić aferę, sugerując jakoby Zjednoczona Prawica już na starcie była niewydolna i wewnętrznie skonfliktowana? To teraz uświadomcie sobie, że wybory parlamentarne w Niemczech miały miejsce 24 września. To znaczy, że dziś mija 80-ty dzień od kiedy Niemcy nie mają nowego rządu. Czy powinniśmy się już zacząć martwić sytuacją, jaka panuje u naszego zachodniego sąsiada?

(13/12/2017)

 

     Informatyzacja ZUS kosztowała więcej niż wysłanie sondy na Marsa. Mimo to system ZUS nie uciągnie zniesienia limitu 30-krotności

Szacuje się, że tylko do 2012 roku informatyzacja ZUS pochłonęła ponad 3 miliardy zł publicznych pieniędzy. Kwota ta była kilkukrotnie wyższa od całkowitego kosztu wysłania amerykańskiej sondy PathFinder na Marsa (NASA wyłożyła na to 265 mln USD). Później była jeszcze umowa na utrzymanie systemów za 600 mln zł (lata 2013-16) oraz kolejna umowa za 700 mln zł (na lata 2017-20). Pomimo gigantycznych kosztów wpompowanych w systemy informatyczne ZUS okazuje się, że dziś nie są one w stanie sprostać niewielkim zmianom w prawie dot. składek ubezpieczeniowych.

(13/12/2017)

 

     Polsce sąd odmawia sądzenia VW za DieselGate. W Stanach VW musi płacić 25 mld € odszkodowania. Można? Jak widać - można

Kilka tygodni temu Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił jako niezasadny wniosek o przyjęcie pozwu zbiorowego przeciwko koncernowi Volkswagen w sprawie odszkodowań dla polskich klientów za aferę dieselgate. Powód? - Sędzia uznała, że do oszustwa doszło w Niemczech i tam powinno być ono sądzone, a nie w Polsce, gdzie konsekwencje oszustwa były odczuwalne. W tym kontekście warto przypomnieć, że w USA w ramach ugód sądowych niemiecki koncern musiał wyłożyć 25 miliardów euro, mimo iż decyzja, aby oszukiwać zapadła w centrali w Wolfsburgu, a nie na terenie USA...

(12/12/2017)

 

     Komisja Wenecka żali się na "upolitycznienie" KRS. Pytanie - kiedy ruszy z krucjatą przeciw Niemcom?

Komisja Wenecka, oceniając propozycje zawarte w projekcie nowej ustawy o KRS, stwierdziła, że nastąpi "upolitycznienie" tego organu. Jeśli upolitycznienie ma być zarzutem, to kiedy przedstawiciele Komisji ruszą z krucjatą przeciw Niemcom? Wszak niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) jest wybierany w połowie przez polityków, którzy zasiadają Bundestagu (16 sędziów) i w połowie przez polityków, którzy piastują landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów). Czy tamtejsze "upolitycznienie" jest OK? 

(11/12/2017)

 

     Oskarżony o podpalenie budki oczyszczony przez sąd ze wszystkich zarzutów! Coraz więcej wskazuje, że była to prowokacja

Od czasu kiedy ekipa PO została odsunięta od władzy (2015 rok), organizowane każdego 11 listopada Marsze Niepodległości przebiegają bez burd i zamieszek. Koincydencja godna odnotowania. Wcześniej bywało z tym niestety różnie. W 2013 roku doszło do poważnego incydentu. W trakcie Marszu podpalono budkę wartowniczą przed rosyjską ambasadą. Oskarżony o ten czyn 22-letni Kamil Z. został medialnie zlinczowany. 2 m-ce spędził w areszcie. Pierwotnie groziło mu nawet 5 lat więzienia. W ubiegłym tygodniu sąd oczyścił go ze wszystkich stawianych zarzutów.

(11/12/2017)

 

     W czasach Tuska bilans handlowy Polski był skrajnie ujemny (-67 mld €). Od kiedy nie ma go w kraju jest ciągle na plusie (już +8,3 mld €)

Jednym z fenomenów okresu rządów Donalda Tuska była skrajnie ujemna wartość handlu zagranicznego naszego kraju. Import towarów z zagranicy w sposób znaczący przewyższał wówczas polski eksport. Wystarczyło jednak, że Tusk opuścił nasz kraj i saldo obrotów handlowych nagle wystrzeliło na plus. W ciągu dwóch pierwszych lat nieobecności lidera PO w naszym kraju skumulowany bilans handlowy wyniósł +5,1 mld euro. Uwzględniając szacunkowe dane za 2017 r. powiększył się do +8,3 mld euro. Oby Tusk jak najdłużej pozostawał na emigracji ;-)

(8/12/2017)

 

     Polska "kupuje" nowe okręty od 12 lat. W takim tempie modernizacja naszej armii realnie nie nastąpi NIGDY!

Średnia wieku okrętów podwodnych wchodzących w skład polskiej Marynarki Wojennej to obecnie 47 lat. Większość stanowią jednostki zwodowane jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku! Decyzja o zakupie nowych okrętów zapadła w 2006 r. Po blisko 12 latach ciągłego planowania, badania rynku, oceniania możliwości itp., okrętów, które mogłyby zastąpić wysłużone Kobbeny, jak nie było, tak nie ma. Wczoraj zaś MON poinformował, że w najlepszym przypadku pojawią się one dopiero w okolicach... 2025 roku i to o ile znajdzie się ktoś, kto je wykona. Super info.

(8/12/2017)

 

     Niemcy palą żywcem 4 rodziny tylko dlatego, że pomagały Żydom. Zginęło 33 Polaków, w tym 20 dzieci. Najmłodsze miało 7 miesięcy...

Zgotowaną przez Niemców tragedię rodziny Ulmów zna już spora część z nas. Niestety, takich tragicznych przypadków podczas II wojny światowej było znacznie więcej. Wczoraj minęła 75. rocznica bestialskiej zbrodni w Rekówce i Starym Ciepielowie. Za pomaganie Żydom spalone żywcem zostały rodziny Kowalskich, Kosiorów, Obuchiwieczów i Skoczylasów. Uśmiercono w ten sposób 33 osoby, w tym 20 dzieci. Niemcy nie mieli litości nawet dla tych najmniejszych. Najmłodsze z dzieci w chwili spalenia miało zaledwie 7 miesięcy...

(7/12/2017)

 

     Rosjanie płacili zachodnim politykom za przychylność wobec Nord Stream. Jeśli to nie korupcja, to co?

Rosyjski Gazprom oraz niemieckie E.ON Ruhrgas i BASF/Wintershall wynajęły całą armię lobbystów, którzy za gigantyczne pieniądze przekonywali zachodnie elity polityczne, że inicjatywa budowy po dnie Bałtyku drogiego gazociągu jest opłacalna, niegroźna dla środowiska naturalnego i nie uderza w kraje Europy Środkowej Kluczowe wydawało się być przekonanie kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera. Tuż przed odejściem z urzędu kanclerskiego w 2005 r. dał on Nord Streamowi "zielone światło". W zamian Rosjanie przyszykowali dla niego lukratywną posadę.

(7/12/2017)

 

     Kamienica przejęta przez Waltzów została sprzedana za 14 mln zł! Czy będą musieli oddać pieniądze?

Im dłużej Hanna Gronkiewicz-Waltz zajmuje stanowisko prezydenta Warszawy z ramienia PO, tym bardziej pogrąża tę partię i utrudnia jej odzyskanie jakiejkolwiek wiarygodności. Wczorajsze wystąpienie męża HGW przed komisją weryfikacyjną w sprawie kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. - "Andrzej Waltz to jednak cwany gapa" - komentuje Wojciech Biedroń (wPolityce.pl) i dodaje: "Ciocia zapisała, prawnik prowadził, prasy nie czytał, z lokatorami nie rozmawiał, ale parę baniek przytulił".

(6/12/2017)

 

     Czy zamieszanie wokół rekonstrukcji rządu ma przykryć to, co władze robią przy ordynacji samorządowej?

Istotą wyborów samorządowych było do tej pory to, że często wygrywali w nich lokalni działacze, którzy nie byli związani z żadnymi partiami ogólnopolskimi. PiS chce to obecnie zmienić. Likwidacja JOW na poziomie samorządu oraz umożliwienie kandydowania do rad gminy i powiatu osobom, które w danej gminie lub powiecie nie mieszkają, to bardzo istotne zmiany, które mogą spowodować "upartyjnienie" lokalnych wyborów. Czy właśnie z tego powodu PiS uruchomił "zasłonę dymną" pt. zmiana premiera i rekonstrukcja rządu?

(6/12/2017)

 

     Konflikt z prezydentem, wymiana popularnej premier, powtarzające się wtopy - czy PiS chce stracić 47 proc. poparcie?

Mało kto się chyba spodziewał, że po 2 latach rządów poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie wyższe niż przed wyborami parlamentarnymi z 2015 roku. Wszystko to efekt realizacji najważniejszych obietnic przedwyborczych (500+, obrona terytorialna, walka z mafią VAT), umiejętnego gaszenia kryzysów (2 veta Dudy) oraz popularności premier Beaty Szydło, która szczególnie dobrze radziła sobie w samotnej walce z eurokratami na forum parlamentu europejskiego. Teraz Szydło ma być dymisjonowana i zastąpiona technokratą Morawieckim.

(5/12/2017)

 

     Kolejni urzędnicy ratusza HGW zatrzymani. A tak się śmiali, gdy sygnalizowano, że działa tam zorganizowana grupa przestępcza

CBA zatrzymała wczoraj trzech kolejnych urzędników warszawskiego magistratu. Mieli oni podejmować decyzje administracyjne korzystne dla oszustów wyłudzających kamienice. W zamian przyjęli od nich łapówki w łącznej kwocie 300 tys. zł. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno sugestie, iż pod rządami Gronkiewicz-Waltz w stołecznym ratuszu zagnieździła się zorganizowana grupa przestępcza wywoływały pusty śmiech sympatyków PO. Teraz, kiedy wszystko wychodzi na jaw, ten pusty śmiech coraz bardziej przypomina histeryczny płacz i zgrzytanie zębów.

(5/12/2017)

                                                                     

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu