Minister w rządzie Kopacz kpi z raportu NIK ujawniającego niekompetencje i nieudolność ekipy rządowej: "To czysta publicystyka"
wpis z dnia 16/10/2015

foto: kprm.gov.pl

W lipcu br. NIK zmiażdżył rząd PO-PSL raportem dotyczącym polityki prorodzinnej, a właściwie jej braku. Osiem lat trwania u władzy ekipy Tuska i Kopacz charakteryzowało się brakiem jakichkolwiek strategicznych działań na rzecz rodziny. Te zaś, które podjęto, miały - zdaniem kontrolerów z NIK - charakter "doraźnych akcji nie poprawiających sytuacji w znaczący sposób". Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz postanowił zakpić z tego raportu i stwierdził, że jest on jedynie "czystą publicystyką".
                 

r e k l a m y


            

Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany na antenie Programu "3" Polskiego Radia o raport NIK dotyczący polityki prorodzinnej, w którym kontrolerzy zarzucili władzom PO-PSL brak przemyślanej strategii oraz działania jedynie doraźne, nie poprawiające sytuacji w znaczący i długoterminowy sposób, odpowiedział że nie rozumie tego raportu, bo - jego zdaniem - nie oddaje on stanu faktycznego, po czym dodał, że kontrolerzy NIK uprawiają w tym przypadku "czystą publicystykę".

No tak, pewnie "czystą publicystyką" był też raport o gigantycznych kosztach informatyzacji ZUS, o nieprawidłowościach w spółce Elewarr, o transferze środków z OFE do ZUS, o posyłaniu 6-latów do szkół, o gazie łupkowym, o kontraktach gazowych, o budowie gazoportu, o jakości dróg, o służbach specjalnych, o billingach, o bezpieczeństwie na drogach, o Lasach Państwowych, o bezpieczeństwie na kolei, o elektrowniach wiatrowych, o stoczni Gdańsk, o kolejkach do lekarzy czy o nieprawidłowościach w Krajowym Biurze Wyborczym. Zakładam, że każdy raport, który w mniejszym lub większym stopniu, potwierdzał, że wszędzie jest ch... d... i kamieni kupa, że platformiane państwo to ściema i chodzi tylko o dbanie o interesy układu, musiał być zdaniem Kosiniaka-Kamysza "czystą publicystyką". Zakładam, że każdy był dla niego niezrozumiały i - zapewne - nie oddawał stanu faktycznego.

Jeżeli przedstawiciele władz rzeczywiście myślą, że raporty NIK to "publicystyka", to nie powinno nas dziwić, że mają je głęboko gdzieś. NIK może sobie produkować co tydzień kolejny "miażdżący raport". Skoro to tylko "publicystyka", to spłynie on po władzy jak ciepły, letni deszczyk. 

 

wpis z dnia 16/10/2015

                   

r e k l a m y


   

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

   

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu