niewygodne.info.pl

 

     Sprzedali duży polski bank za bezcen. Sprawa trafiła do sądu, a ten... umorzył postępowanie!

środa, 16.08.2017 r.

 

foto: sk8geek (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Prywatyzacja Banku Śląskiego, to przykład jak nie powinna wyglądać sprzedaż majątku należącego do Skarbu Państwa. Rząd SLD w 1994 r. podjął decyzję o sprzedaży pakietu kontrolnego akcji tego banku holenderskiemu ING. Ustalono wówczas, że za 1 akcję Holendrzy będą musieli zapłacić 0,5 mln starych zł (dzisiejsze 50 zł). Kilka tygodni później akcje Banku Śląskiego debiutują na giełdzie w Warszawie. W dniu debiutu za 1 akcję trzeba było zapłacić - uwaga - 6,75 mln zł (dzisiejsze 675 zł)! Ta ponad 13-krotna przebitka pokazuje, że rządzący sprzedali Holendrom Bank Śląski za bezcen. 

 

Prywatyzacja Banku Śląskiego to afera na miarę FOZZ! - krzyczeli politycy z prawej strony w latach 90-tych. O co chodzi? - O to, że Bank Śląski został sprzedany poniżej swojej wartości, a przy okazji bardzo wąska grupa osób w ciągu zaledwie jednego dnia stała się ówczesnymi miliarderami.

      

r e k l a m y


       

Jak to możliwe? Otóż kierowane przez Marka Borowskiego Ministerstwo Finansów ustaliło, że cena emisyjna za 1 akcję wyniesie zaledwie 0,5 mln starych zł (dzisiejsze 50 zł). I to zarówno dla giełdowych graczy, jak i dla inwestora strategicznego, którym wybrano holenderski bank ING (kupił on wówczas od Skarbu Państwa 30 proc. akcji Banku Śląskiego za łączną kwotę 56 mln USD). Problem polega na tym, że wspomniane 0,5 mln starych zł za 1 akcję to zdecydowanie zbyt niska cena, o czym przesądził pierwszy dzień handlu akcjami Banku Śląskiego na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W dniu debiutu na warszawskim parkiecie cena akcji tego banku osiągnęła poziom 6,75 mln starych złotych (675 zł) i była 13,5 razy wyższa od ceny, za którą rząd sprzedał pakiet kontrolny nad bankiem Holendrom. Innymi słowy - ING zapłaciło 56 mln USD za coś, co było warte 600 mln USD.

  

r e k l a m y


 

Wiele osób nie miało wątpliwości, że Bank Śląski można było sprzedać znacznie drożej, gdyby nie uparto się przy inwestorze strategicznym, a do udziału w podejmowaniu decyzji nie dopuszczono osób materialnie zainteresowanych minimalizacją ceny emisyjnej, czyli zarządu banku. Zarzuty te w części uznała Najwyższa Izba Kontroli. W swoim raporcie kontrolerzy NIK stwierdzili, że operację prywatyzacji Banku Śląskiego przeprowadzono źle, a przyczyniły się do tego decyzje podejmowane przez zarząd banku, Komisję Papierów Wartościowych, zarząd giełdy, ministrów finansów i urzędników z tego resortu. 

- "To wielka wpadka tych, którzy przygotowywali prospekt i wycenę akcji" - ocenił ówczesny minister prywatyzacji Wiesław Kaczmarek. "Wielka wpadka" za którą nikt nie poniósł odpowiedzialności. Co prawda prokuratura postawiła trzem osobom (w tym jednemu urzędnikowi w randze wiceministra) zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Jednak po kilku latach procesu sąd umorzył w tej sprawie postępowanie. Jakby tego było mało - doradzający w prywatyzacji francuski bank Paribas, za sprzedaż Banku Śląskiego po zaniżonej cenie otrzymał od polskiego państwa wynagrodzenie w wysokości 1,7 mln USD...

        

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

     

R E K L A M Y

a

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

   

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.